Skip to main content

na balkonie


jest tu dziko posiany ogródek: 3 anorektyczne, rachityczne malwy o kwiatach suchych aż do hipotetycznego łaskotania w nosie. ogródek prawie schulzowski, brakuje tylko sierpniowego upału świecącego kropelkami potu u czół i na szyjach wokół kołnierzyków. malwy ścigają się z drogowym znakiem o to, kto pierwszy do moich stóp, podniebnych prawie. nawet nie wiem które to piętro-zabawne, prawda? nie mam listy życzeń dla hipotetycznie spadających gwiazd, już niczego sobie nie życzę, gdy jesteś. tyle tu ingardenowskich miejsc niedookreślenia i tak naiwnie się ich nie boję. 
dziś jest inaczej, jest już jesiennie. to skandynawskie z głośnika, że niby już inne niż poprzednio ale spada podobnymi hipotetycznymi kroplami dźwięków na to uśpione miasto. jest tak, jakby mały skrzat na cienkich pajęczych nóżkach biegał po maźniętej kaligraficznym pędzelkiem, mokrej kresce z tuszu. w tę i z powrotem.
samochody uśpiono w szeregu. autobusy z tego miejsca podgląda się z rozkoszą hipotetycznego widza. wszystko na moment podkreślone i poddane w wątpliwość tym dziwnym zielonkawym światłem. kosmici jadą do zajezdni. jednokierunkowa trochę śpi a trochę czuwa. przypomina o sobie nocnymi wędrowcami wysyłanymi w drogę w odpowiednich odstępach czasu.
może to niebo zaciągnięte na szaro-granatowo to tylko płachta płótna łatwa do przecięcia nożem? doklejone kamienice i drzewa. jestem pomiędzy. mam włosy rozpuszczone na wiatr, na to miasto, ale moje plecy są czujne-na ciebie, na to światło w kolorze brzoskwini, na wnętrze mieszkania, na ten drugi biegun. moje plecy wypatrują cię, układają się w kształt pasujący do twoich dłoni.

Comments

  1. hm,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,tak się jakoś zrobiło
    że nie będę umierał stąd. Ingarden, Schulz...no no,
    jeszcze powiedz, że tego pierwszego czytałaś :)

    ReplyDelete
  2. Ewelinko, nawet się nie pochwaliłaś, że masz bloga... I ja tu przez innych ludzi, przypadkowo docierać muszę! ;-) Tyle tutaj treści, jestem tak zniecierpliwiona, żeby to wszystko przeczytać, zobaczyć, poczuć, że nie wiem, za co mam się najpierw zabrać! Taka niecierpliwość odkrywania :-)

    Pozdrawiam, Bosarudowłosa :-)

    ReplyDelete
  3. hipotetycznie
    nostalgicznie
    ciepło
    i dobrze mi tu u Ciebie :)

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem