Skip to main content

wieszak i wierzba


na wieszaku dyndają sprawy mniej ważne. ostatnio nietrudno o takie. czy nie powinnam odwiesić tam wszystkiego oprócz ciebie? to jest właściwie kwestia poza powinnością. to się po prostu dzieje.
lubię złudzenia. pamiętam ten dzień w naszej bazie, kiedy siedziałam na wierzbowej gałęzi i byłam przekonana o tym, że rozmawiam z ptakiem. powiedziałaś do mnie wtedy: "przestań gwizdać na chwilę" i okazało się, że ptak mówił nawet wtedy, kiedy nie zadawałam mu pytań. przyjechałabym, ale wierzby już nie ma. nie ma się gdzie schować, staw podano do publicznej wiadomości i świeci suchym dnem jak płaska imitacja księżyca. żaby porozjeżdżane jak dawniej ale to chyba nie wystarczy.
sztorm na wdzw, drzwi trzaskają od niezidentyfikowanych przeciągów. zamykam na dolny, oporny zamek, zaszywam się z herbatą. dowyobrażam sobie twoją aktualną przestrzeń, maluję podpowiedziane widoki z okna. 


'jak układasz włosy?'

'jak wiatr zawieje!'


jesteśMY




Comments

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem