Skip to main content

mamo mam malarię



Zaśpijmy dzisiaj – będzie fajnie.
Zaśpijmy specjalnie. Udajmy
gorączkę, udajmy malarię.
Olejmy awizo, zignorujmy
dzwonki, grajmy zaginionych,
tylko troszkę martwych.
Zaśpijmy zupełnie –
dzień dniem bez nas zróbmy.
Bez nas się obejdą
te ważne spotkania, te straszne wypadki.
Zaśpijmy dzisiaj, nie mówmy już nic.

Fleszmob
Agnieszka Wolny-Hamkało

Comments

  1. W jakimś mieście, na jakimś budynku jest fragment tego tekstu umieszczony, ostatnio mi się przewinęło przed oczami i spodobało strasznie - i teraz takie miłe zaskoczenie, że widzę to również i tutaj!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kraków - przy Placu Bohaterów Getta, na budynku Składu Solnego :)

      Delete
  2. Jest taka część układu nerwowego, rdzeń przedłużony. Mogło Ci się kiedyś obić o uszy. Zawsze jak tego ciepła doświadczam, to tak jakby z tyłu głowy. trochę od spodu czaszki (z tego zagłębienia) i nieco w dół, i trochę za uszami. To całkiem dziwne, nieco śmieszne uczucie. Niby łaskotanie, ale tak nie zupełnie. I myślę, że gdybym miała coś/kogoś uczynić za to odpowiedzialnym, to chyba Pana Rdzenia. Bo widzisz, ciekawa rzecz: w tym Panu masz ośrodki odpowiedzialne też za pracę serca. Czyli wydaje mi się, że remis jest niezwykle prawdopodobny!

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem