Skip to main content

dolina issy i soły




śpię jak embrion, jak stroskany miąższ włoskiego orzeszka. blady, gubiący naskórek. idę, i chowam głowę w gniazdo ramion, dłonie głęboko w kieszenie: aż dziw bierze, ze jeszcze nie ma w nich wypartych siłą strachu dziur. zwracam się do wewnątrz, zapętlam się, wywracam siebie na drugą stronę przed praniem generalnym, jak tiszert z nadrukiem, do którego ma się niegroźny sentyment.
to, czego nie powiedziałam: czy pani naprawdę myśli, że młodość musi chcieć? że musi się cieszyć z nadchodzącego roku tylko dlatego, że jest młodością? że musi być witalna i mięsista, że nie ma pojęcia o rachityczności palców, o klekocie zużywanych z każdym dniem stawów kolanowych? 'ta para skrzydeł zwiniętych w nas'? chyba pingwinich. droga pani, jestem stara od środka. boję się środka siebie. czasem nie wiem czy wiem co tam mam. raczej wątpię.
to, co zechciało być przyjemnością: czytana książka pachnąca papierem stron i dłońmi umytymi niedawno w szarym mydle 'biały jeleń'.

to, co błysnęło małym światełkiem: Osiecka i Aleksijewa jako panie od kulisów i podszewek. od historii własnych w historii powszechnej. 

od śniegu jest cisza. 
na J. lato na balkonie. chłodne, białe wino. zakulisowe, ciepłe ciała.  

wydrukowałam słowo 'niedługo' w pięćdziesięciu krojach czcionek. 

to, co powiedziałabym z ironią i szaleństwem: 

Słońca zachodzą i wschodzą, a gdy nam zgaśnie światło, które trwa krótko, uśniemy na wieczną noc. Całujmy się! Tysiąc pocałunków i sto, i jeszcze tysiąc, tyle, ile ziarenek piasku w Libii, ile gwiazd na niebie, tyle, ile ciekawi nie zliczą a zazdrośni nie będą mogli wziąć na języki.ˮ

Boski Juliuszˮ
Jacek Bocheński

Comments

  1. świetne zdjęcia. Melancholia dopada w każdym wieku...kiedyś powtarzałam, że jestem stara od środka, dzisiaj mówię, że jestem młoda. Jak to się wszystko odwraca, w zależności od czasu w który wpadamy. Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. odwraca się, to prawda. całe szczęście!

      Delete
    2. ważne, że jesteś świadoma tego, co się wokół dzieje, jaka jest Twoja rola w tym wszystkim. Nie jest łatwiej żyć, ale przynajmniej uczciwie w sobie, w środku :)

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem