Skip to main content

o tym, czego nie wiesz





opowiem ci coś, czego nie wiesz: każdy pierwszy krok stawiany na twojej ulicy pachnie dymem z kominów. gromadzę go pod palcem serdecznym, spoconym od grubej rękawiczki, który zawsze lekko odginam łapiąc równowagę na oblodzonych chodnikach. palec zbiera osad dymnego zapachu, zanurza się w nim jak w zmiętej torebce z mąką szymanowską. [znów się wysypało od spodu, jak na złość, trzeba wytrzeć tą mokrą ścierą ze zlewu]. dym wytwarzają domowe ogniska parterówek, wszytych serią przeszczepów w łódzkie śródmieście. powietrze jest nieprzejrzyste, od kiedy cię nie ma. mijasz tam drzewa, które noszą w sobie zapowiedź pękającej od soków kory. minus siedemnaście przyjmujesz jak opowieść o upałach w melbourne. radio szafuje słowem "siarczysty" i myślę sobie, z rosnącym przerażeniem, o tym, jak szybko rodzą się przyzwyczajenia. ale zaraz potem wchodzę na klatkę. tutaj to różnie. pieczone ziemniaki, bazylia, psie odchody. dźwigam się na chorym kolanie pod twoje drzwi. gdybyś tu była, od progu wyczułabyś dym w moim szaliku, w moich włosach.
przedpokój pachnie szafą. szafa pachnie rozwieszonymi w niej paskami i chwiejnymi stosami sezonowych ubrań, które zakłada się rzadko. pewien bardzo sprytny niedźwiedź zapisał w futrze atom zapachu szafy i wątpię, żeby kiedykolwiek się go pozbył. jest jeszcze zapowiedź łazienki i bielizny rozwieszonej na suszarce. jest cienka stróżka wilgotnej, ciepłej woni ręcznika, który niedawno zdjęłaś z ciała. siadam na skraju kanapy w prążki, odciskam słodki ślad na miękkim wnętrzu dłoni. w kuchni brokuł i fińskie bułki, earl gray i białe wino. paluszki. kiedy położę w końcu ciężką głowę na poduszce w litery, będę mogła powiedzieć, że jestem na miejscu. że nic się nie zmieniło, bo wciąż mogę rozpoznać zapisany w sztywnej bawełnie, jasny zapach twoich posłusznych włosów.

Comments

  1. Co się już stało, czego pragniesz, o czym nie wiesz i co być musi - na takie pytania odpowiadały karty układane przez moją mamę. Ona się bawiła, a ja wierzyłam.
    I tak chodzisz z dwojgiem oczu i uszu, z dwoma nosami. Masz dzięki niej większy świat, a może taki sam tylko z podwójną mocą ...

    ReplyDelete
    Replies
    1. myślę, że nosów namnożyło mi się najwięcej

      Delete
  2. dym z kominów prześladuje mnie co drugie okno
    ps zapachniało mi trochę sklepami. cynamonowymi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. lepiej nie mogło! na schulza oglądam się zawsze [mimowolnie], kiedy piszę. i kiedy nie pisze też :)

      Delete
    2. Uwielbiam B.S. :)

      twoje przestrzenie bywają pokrewne.
      - surrealistyczne rewolucje.

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem