Skip to main content

w mule tej epoki



W drugim, większym basenie stało natomiast trochę wody. W paru miejscach widać było, jak długo- i gęstorosły muł podchodził pod samą powierzchnię ledwo falującej tafli. Na takiej to nędznej płyciźnie usiłował pławić się biały ogromny niemy łabędź. Żal się robiło, patrząc. Wielki wodny ptak męczył się w tym powiększonym akwarium. Potykał się nogami o płytkie dno, wpadał wyniosłą piersią na błotniste mielizny, nie miał jak i gdzie zanurzyć swojej długiej szyi, nie mógł rozwinąć szerokich skrzydeł i bijąc nimi nieść się po wodzie pełnej świetności i wolności całego gatunku i osobnego osobnika.
Ten łabędź. Nie wiedziałem, że tak szybko i niespodziewanie wydarzy się taka okazja, z której mógłbym skorzystać, gdybym chciał mówić o tych sprawach. Ten łabędź. Od niego, jak od iskry wychodząc, mógłbym zacząć mówić o sprawach tych tak skomplikowanych, że nigdy chyba nie będą proste. Wystarczyłoby tylko porównać los tutaj ptaka do losu tutaj człowieka i potem już tylko o tym w górę i w dół. Ale nie zrobię tego. Zbyt łatwa jest ta wspaniała okazja. Zbyt nachalnie narzuca się. Nie skorzystam z niej.

„Cała jaskrawość
Edward Stachura


w czarne jezioro, przez żółty tatarak wchodzi się dalej niż po kolana.

Comments

  1. nieziemskie jest to zdjęcie, nie byłam w stanie domyślić się, co przedstawia, a gdy przeczytałam podpis spojrzałam na nie ponownie i nie byłam w stanie uwierzyć. przypomina troche zdjęcia robione z powietrza, z lotu ptaka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. lubię sobie wyobrażać, że robiąc to zdjęcie byłam bardzo wysoko. i że spadanie nie boli.

      Delete
  2. też byłam przekonana ,że to jakaś morsko-skalna formacja sfotografowana z lotu ptaka. Brak skali porównawczej działa magicznie.

    ReplyDelete
  3. Żeby przed oczami zrobiło mi się ciemno, nie trzeba mi nigdy dużo. Jedna kropla wystarczy mi zawsze. Tak to już jest. Kto widzi za dużo, ślepnie raz po raz.

    ReplyDelete
  4. Replies
    1. a prawie, prawie, znalazło się w inwentarzu "zdjęć, których nie zrobiłam"

      Delete
    2. ja mam katalog nienamalowanych obrazów których idea "uciekła mi". Połączmy katalogi i zróbmy wspólna wystawę :)
      Ciesze się ze zrobiłaś to zdjęcie.

      Delete
  5. Piękne fotałke. Smutno mi jak temu łabędziowi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. on to jeszcze trochę machał skrzydłami.
      fajny masz niczek i fryzurę

      Delete
    2. This comment has been removed by the author.

      Delete
  6. znów piekny obraz!
    ps. nie komentuje tekstu bo jetsem uzalezniona od obrazów

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem