Skip to main content

Posts

Showing posts from April, 2014

majówka

tej nocy jadą przez miasto
prędkie samochody na obcych rejestracjach. jakieś egzotyczne
SMY, ciekawe
czy to daleko. czy daleko.
plujemy na krawężnik i śledzimy uważnie
ich nagłe wizyty. nie rozpoznałam nikogo
ale to pewnie czyjaś matka
śpi z czołem przy szybie i z bólem w karku.
plecionym sandałem depcze złapany w barwną sieć
komplet do badmintona. to nawet zabawne, sandał w kwietniu.
pożałowała go właśnie, stary piździ klimą po nogach.
ma nadciśnienie, tak się tłumaczy. słychać
jak na łydkach rośnie gęsia skórka. zapowiadali,
że odczuwalna dwadzieścia pięć.

szukają apteki, młody skaleczył kolano.
tędy i tędy, choć nie do końca jesteśmy pewni.
w głowie mamy dym,
przeterminowaną młodość. oranżadę w nosie.

myślę, że wpuściliśmy ich w maliny,
w objazd, w biało-czerwoną tasiemkę z pułapką.
skąd mogliśmy wiedzieć, ostatnie dni
spędziliśmy na wypatrywaniu chwili,
która mniszki lekarskie układa w kształt kuli.

harbourside

czy istnieje wilgotne światło?
czy moje włosy lubią deszcz?
czy umiem pamiętać bez zdjęć?
dla kogo śpiewał ten czarny ptak na szczycie chudego drzewa?

piasek w butach

rozwieszam ramiona na powietrznych deskach nawet wtedy,
gdy nie zakładamy się o ortografię. mówisz mi, że jestem
jak ciekawskie pisklę kosa, pokazane światu dopiero wczoraj.
dokąd ten lot, pytam, i czy przewidziano śródlądowanie. muszę przecież
odsiać piasek z buta, żużel z kolana, sól z oka. pod huśtawką
wianek z petów, wiewiórcze harce, plamka śliny.
na kłódkę i korektor zamknięto markotne słońce
pod czyjąś domniemaną miłość.



beta radio-either way