Skip to main content

przestrzenie zamknięte i nie








Comments

  1. Replies
    1. o matko, ile to już tych domów po drodze!

      Delete
  2. Chciałabym się tak zaszyć i (nie)istnieć

    ReplyDelete
    Replies
    1. to moja największa pokusa. mysia dziura, nisza w chodniku, sterta liści, dziupla jakiegoś wielkiego ptaka. wejść i nie wyłazić. niestety świat domaga się istnienia.

      Delete
  3. mamy takie same szafki w kuchni :)

    ReplyDelete
  4. ostatnie - ma takie światło, bardzo niepokoące...

    ReplyDelete
    Replies
    1. to rykoszet światła, które pochodzi z nieprzejrzystej warstwy białych, niskich chmur pełnych uciążliwego, drobnego deszczu, który prawie jest mgłą. zgadzam się-niepokojące. zawsze czuję się nieswojo, gdy niebo wisi za nisko.

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem