Skip to main content

żółty






dzisiaj na Wycieczkowej umierała sarna
a ja tylko przejeżdżałam obok
nie bardzo wiedząc dokąd.

asfalt spiętrzał czarne zgrubienia i bąble
od upału albo w skutek
wielkiego wybuchu.

Comments

  1. Ooo nalewka mirabelkowa mogłaby z tego miksu powstać :)

    ReplyDelete
  2. Masz doskonałe oko do wyłapywania kadrów. Są idealne.

    ReplyDelete
  3. takim świadkiem jest się na zawsze.
    (chodzi o sarnę)

    ReplyDelete
  4. Kiedyś, jesienią w drodze do pracy widziałam skutki zderzenia samochodu osobowego z jeleniem. Samochód był pokiereszowany, ludzie cali. Jedna z osób gdzieś dzwoniła, pewnie zgłosić wypadek. Jeleń miał bardzo duże i przepiękne poroże. Leżał w rowie z połamanymi nogami. Żył jeszcze, oddychał. Nigdy tego nie zapomnę :(

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem