Skip to main content

peryskopy


nie wyhodowałam słów.

Comments

  1. To już troszkę wiem co mi jest. Nie wyhodowałam słów, nie wyhodowałam chcenia ani radości.
    Peryskopy bardzo samotne mimo, że dwa.

    ReplyDelete
    Replies
    1. martwiłam się, ale w gruncie rzeczy przeczuwałam. też nie umiem hodować chcenia.

      Delete
  2. Replies
    1. ło matko, to chyba najgorsze słowo jakie znam

      Delete
  3. teraz nie jest dobry czas na hodowanie, poczekaj, aż dni będą dłuższe, to już niedługo :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. im dalej w zimę tym łatwiej hodować? no to czekam, czekam.

      Delete
  4. Replies
    1. albo więdną. to się dopiero okaże. dobrze cię widzieć! hodowałaś coś, że cię nie było? :)

      Delete
    2. Bywałam :) Ale muszę cię wkleić do linków przy moim głównym blogu, będę widzieć, kiedy piszesz nowy post :)

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem