Skip to main content

ciała i kamienie



jakie to zabawne, że jesteś żywa
że ruszają ci się palce na rozkaz głowy,
że gryziesz, żujesz, słabo trawisz mleko,
i hodujesz trzy siwe włosy na skroni

wyobrażam sobie, że jestem szamanką,
przenikam ciała i kamienie,
wsuwam palec w twoje plecy z wysypką,
szukam jakiejś wiedzy, nadaremnie

Comments

  1. miewam takie chwile, że siedzę i śmieję się z tego, że oddycham. że wszystko we mnie tętni. że jestem złożona i skomplikowana, a jednocześnie tak krucha i prosta. że żyję. cudowne doświadczenie :)

    ReplyDelete
  2. podobno siwe włosy mają być trendem przyszłego sezonu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. to ja jestem trendna że hej!:)
      no chyba, że trendy będzie tylko przed trzydziestką ...

      Delete
    2. hihi, Spokostanko - nawet Ty przed trendami nie uciekniesz! :)

      Delete
  3. Kiedyś kiedyś, moja cielesna fabryka przerażała mnie i obrzydzała.
    Mój mąż uczy mnie wdzięczności dla ciała.
    A Ty jesteś szamanką - wpuszczasz w środek ludzi słowa i obrazy

    ReplyDelete
  4. chciałabym byc szamanką, moja babcia odczyniała uroki, wtedy bardzo się tego wstydziłam, a inne dzieci szeptały, że może jest czarownicą ;)

    ReplyDelete
  5. Wszyscy jesteśmy szamanami. Zaczarowujemy świat wokół siebie i poddajemy się czarom innych ludzi. A że tego nie widzimy? Trzeba się bacznie rozejrzeć wokół :)

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem