Skip to main content

Posts

Showing posts from April, 2015

lizol

w nocnych autobusach,
które jeżdżą według nieczytelnych rozkładów,
surowe pielęgniarki pochowane w brak fartuchów
wydzielają cierpką woń oddziałów

prawie robi się widno i
nie czuć rakiem ani nawet
pospolitym wstrząsem mózgu,
po którym rzyga się efektownie
do bardzo kolorowych misek

z jakiegoś powodu śniadania
mniej wsiąkają w skórę niż lizol
jadę Z4, dowiozę ci pod balkon
dawkę sterylnego powietrza


taraxacum officinale

na moście, z którego spada się tylko raz przypomniałam sobie, że często zrywałyśmy mlecze. garście mniszków lekarskich ― aż do momentu, w którym wszystkie linie papilarne zostały odpowiednio i równomiernie zaczernione. może była to jakaś wczesna krucjata przeciwko cygankom, które nosiły na skórze zwietrzałą warstwę słabego kakao a pod spódnicami ukrywały małych, jasnowłosych chłopców. mówiłaś, że ci chłopcy pachną później długo zjełczałym serem a matki znajdują w ich włosach zapach końskiej sierści, całując po cichu coraz twardsze głowy, w których kiełkują pierwsze plany odlotów. więc może to było tak, może nie chciałyśmy dłubać w przyszłości krzywym jak szpon patykiem. nasz bunt był pospolity jak żółte zmiotki mleczów.  nigdy nie pytałam nikogo czy wie jak to jest, gdy na jego oczach biel staje się czernią, gdy podejrzewane o mdłą słodycz mleczko mniszka nabiera tajemniczej goryczy, która nie pochodzi stąd. mydło arko pachnące dowolnym owocem świata tylko osłabiało intensywność plam ―…

zgrzyty

„Czy tylko grzech, tylko brud jest głęboki? Czy głębia siedzi za brudnym paznokciem?ˮ
nadziwić się nie mogę jak dobrze dogaduję się z Witoldem po długiej separacji.