Skip to main content

Posts

Showing posts from June, 2015

spadochron

jakiś dziwny narrator:
po deszczu coraz mniej dżdżownic. salon gier open,  dźwięki nosowe, cyfrowe gongi. jakiś szczyl przegrywa piątkę  zrzuconą z balkonu w śniadaniówce,  którą matka obciążyła baterią.  paluszkiem. 
matka w podomce, wychylająca się z okna:
wyjęta z pilota, więc przynieś z podwórka, nie przepij.  wieczorem twój tatuś se psztyka z godzinę lub lepiej.  (pod trójką jest polsat wytarty od kciuka z nalotem)  no bez djurasela to nam się nie zjawiaj z powrotem. 
znów on, ten narrator:
ktoś wyrwał mlecze i rzucił na asfalt-nie wiedział,  że pędy są białe, bezwstydne i trudno jest przeżyć  z tą wiosną pod skórą, z tym latem co paprze się w ranie, i z bąblem na pięcie od nowych butów tak samo. 
spadł deszcz, co go wcale nie chciałaś, piach chrzęści na mokro, od bloków powiało już ciepłem i płynem do podłóg, a ja coraz szybciej oddycham z foliówką na głowie, pod szóstym kręgiem od szyi hoduję spadochron