Skip to main content

Posts

Showing posts from August, 2015

łyko

od marca ubyło tu wody. widać to wyraźnie po szybkich grzbietach ryb tnących zakurzoną taflę jeziora. ryby nie zdążyły zmienić tras przepływów, mają zbyt krótką pamięć. wydaje im się, że tak jak teraz było też wczoraj, przedwczoraj i przed miesiącem. jestem pewna, że to nieprawda. czasem przepływają tędy brzuchy ryb zamiast grzbietów i stąd wiem, że mam rację.  ona zna się na tajemnicach lasu. przyfruwają do niej ptaki. mówi, że ryby spławiają się wieczorem, gdy woda rozprowadza po zatokach słońce roztopione jak masło. nadal nie umiem wykreślać podwodnych map, ale wiem więcej o ten jeden obraz, o kilka obco brzmiących wyrazów, o zapach ciemnych włosów rozgrzanych od słońca.  w wodzie, której ubyło, wyrosły łydki otyłych mężczyzn. czekały na optymalne warunki: na zieloną wilgoć z dużą ilością słońca i dymu z grillowych rusztów, na trzynasty księżyc nocą. łydki są mokre tylko do połowy, jak wszystko co pionowe i tutejsze. tylko połowa ciemnych włosów oblepia bladą skórę jak ślepe trasy…