Skip to main content

o tym, że las się rozrasta






to, co się tutaj działo w słowach i obrazach (oraz trochę więcej), będziecie mogli niedługo postawić na półce jeśli tylko dojdziecie do wniosku, że byłaby to fajna sprawa. 
w środku jest sporo ciemnej materii i prawie tyle samo światła. są wiersze i krótkie prozy poetyckie. to wszystko może się dziać i przenikać dzięki temu, że Ania rozgląda się czule i rozumnie. 

być drugą książką w serii Tangere jest najmilej na świecie.




Comments

  1. Jesteś!
    Jesteśmy!
    Zachwycam się i boję
    Uściskowywuję Cię mocno!

    ReplyDelete
    Replies
    1. myślę sobie o tobie w tych przygotowaniach nieustannie, odnajduję wiele pomostów pomiędzy :) kolejna okładka będzie uroczo nabierała koloru pod tym samym szyldem, nieśmiało myślę, że nie bez powodu.

      odściskowywuję!

      Delete
  2. ojej, ale pięknie! do postawienia na półce, koniecznie, na pewno się tam znajdzie!

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem