Skip to main content

karkonosze #2



Comments

  1. Replies
    1. aż chciałoby się je przytulić za dzielność

      Delete
  2. Detale świata... Poprzez te zdjęcia dociera do mnie, że nie potrafię patrzeć na świat. Że omijam te maleńkości, pozorne nieistotności,a to przecież one składają w całość nasz świat, rzeczywistość... tak jak puzzle tworzą trwałość układanki. I zasmuca mnie ta myśl, bo ja także często wędruję po górach, po świecie w ogóle, i myślę, ilu takich drobiazgów nie zauważyłam... ile piękna przeoczyłam... Szkoda. Przynajmniej tutaj mogę nasycić oczy. Twój blog jest moją świątynią dumania :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. to zabawne, bo ja tęsknię za trochę szerszą perspektywą, której zbyt często nie umiem w sobie uruchomić. można patrzeć w detale i omijać w ten sposób świat. chyba tak robię, albo przynajmniej: tak o sobie myślę.

      Delete
  3. Wielbię całym swoim sercem.

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem