Skip to main content

karkonosze #3




Comments

  1. Aż zazdroszczę. Mam nadzieję, że niedługo nadrobię swoje górskie plany... A zdjęcia jak zawsze piękne (przeglądam wszystkie, ale czasem braknie czasu na naskrobanie chociaż paru słów :c), uwielbiam Twoje kwadraty, jest w nich taki klimat... <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. tak długo nie dałam od siebie słowa, że pewnie zdążyłaś w te góry!

      Delete
  2. życie w kwadracie. lubię. u siebie też odpalam tę formę fotografii. oprócz.
    a Karkonosze lubię także. bardzo nawet.

    ReplyDelete
    Replies
    1. jak dużo powodów do cieszenia się! ( :

      Delete
  3. rewelacyjne trzy odcinki "Karkonoszy"
    nadzieję mam na następne :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. chyba już je zostawię za plecami, trzeba mi nowego :)
      dziękuję

      Delete
  4. Chciałabym kiedyś móc wędrować z Tobą.

    ReplyDelete
    Replies
    1. to bardzo wykonalne chcenie. chodźmy gdzieś!

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem