Skip to main content

szerszenie


tutaj żarówkom zawsze brakowało mocy
nikt nie pokładał nadziei nawet w setkach,
wkręcanych w obecności wszystkich domowników,
spuchniętą dłonią tego, który stawiał
lewą połowę domu.
po serii krótkich mignięć wylewał się blask
tak samo mętny, jak ten, który już znaliśmy,
zaprawiony gryczanym miodem,
czarną akwarelą. moja mała siostra
najdłużej męczyła szyję, rosnąc cicho
tuż pod żarówką, jakby próbowała dociec
kto obłożył szkło okleiną z autobusowych szyb,
która dzieli świat na małe kółeczka, męczy oczy,
wycisza i tak słabe, zimowe słońce,
i nie wpuszcza go w zagłębienia siedzeń,
twarzy, więc przeżywam w drodze
twoje półzaćmienie. to tylko półprawda,
wygryziona przez troskę, gdy mówię,
że przez warstwę firanki i duchów
nie wpadną nam tu szerszenie, chociaż 
gdy słońce chowa się za pierwszy świerk, 
gdy nie widać już lotki w badmintonie, 
życzysz sobie po cichu, by zadziało się cokolwiek 
i mogłoby to być
nawet tarcie skrzydła o skrzydło,
nagłe kwitnienie jaskrów, truchtanie
białego, krótkiego psa, który dzień w dzień
idzie w noc, 
żeby ta ciemność, z którą nie umiemy sobie radzić
zostawała z tyłu, by zawsze 
szła tuż za ogonem

Comments

  1. Boję się na sam dźwięk tytułowego słowa

    ReplyDelete
    Replies
    1. też się zawsze bałam, ale dziś szerszeń jest jak nadzieja na kolor żółty, którą się ma w całkowitej ciemności

      Delete
  2. Przesyłam Ci krzyk żurawi, które wróciły przedwczoraj.
    Ach, nie o ciemność tu chodzi, w oślepiającej jasności też jest bardzo źle.
    Jeżeli nie da się zobaczyć, to może wyczuć dłonią, ciałem, namacać, że gęstwina smutku się rozerwie i znów będą dobre dni. Wiem, głupie gadanie, choć prawdziwe. Projekcja głowy wyświetla film w kolorycie "Golema" i ma być źle i koniec. Żurawie nic o tym nie wiedzą, może pomogą?

    ReplyDelete
    Replies
    1. czytam u Magdy Tulli o dziewczynce i lisie. dziewczynka ma kłopoty i musi wyrywać nogi z krzesła, rzucać nimi po klasie a później długo jeździć na gapę autobusami, aż na same Bielany. lis twierdzi, że bardzo łatwo jest być lisem. pewnie dlatego, że nie wie o tych wszystkich "źle i koniec". to nie on wymyślił kurnik i instynkt.
      pomogły i żurawie, i literatura, chociaż te moje szerszenie wcale nie są przepisywane z głębokiego smutku. raczej z zapatrzenia: na zmianę w światło i w ciemność

      Delete
  3. nadrabiam zaległości ... jak zawsze intrygująco, baaardzo

    ReplyDelete
    Replies
    1. mam nadzieję, że zaleganie wyszło ci na dobre :) fajnie, że wracasz

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem