Skip to main content

łyżeczka


powiedziałabym, że przyszłam na próżno, 
ale w tym jasnym powietrzu, pod daszkiem klatki,
słychać jak stukasz łyżeczką o brzeg kubka.
trwa to tylko chwilę (starasz się nie przesładzać), 
później gaśnie światło, kończy się dzień. 
na małym rowerku, przechylona w prawo,
przejeżdża zezowata dziewczynka. łapie równowagę,
gubi kamyk, który miał być piorunem.
gdy zadzieram głowę, by włamać ci się do kuchni
przez lufcik otwarty na wczesną wiosnę,
słyszę, jak trawa skrzypi uginając się
pod zapowiedź mojego ciała i wiem,
że nie odejdę stąd bez bocznych kółek


Comments

  1. Replies
    1. wcześnie mi się zaczęła wiosna w tym roku

      Delete
    2. Wiosna nie patrzy bowiem na porę.

      Delete
  2. Cudowne uczucie, gdy masz przemoczone buty i pluchę w sercu. Wiosno, ach to ty.

    ReplyDelete
    Replies
    1. czekam na roztopy, na wodę głośno kapiącą z balkonów. może to już niebawem?

      Delete
  3. Piękny erotyk. Tak jakoś go czuję.

    ReplyDelete
    Replies
    1. chociaż zaczął się od zimowego spaceru wśród dzinwych bloków, to jako erotyk został zapisany. zawsze tak uważnie i celnie mnie czytasz, Magdo-dziękuję!

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem