Skip to main content

środek pokoju



dzwony kościoła przekrzykują się z syreną strażacką przed nadejściem tornada. siedzimy z M. pod kocem pośrodku pokoju, bo ktoś gdzieś kiedyś mówił, pewnie w filmie, że środek jest w takich sytuacjach bezpieczny. gdy jest po wszystkim, wychodzimy na drogę. to wczesny poranek z wyjątkowo ostrym słońcem. przy stojaku na bańki po mleku leży gałązka akacji, chociaż żadna akacja nie rośnie w zasięgu wzroku. na rowerze, od strony wsi, jedzie listonosz. mówi nam, że tym, co mieszkają na górce, tornado uniosło do góry czerwony ciągnik, a całkiem zabrało małego, białego psa. wtedy jeszcze wszystkim wierzymy na słowo. M. chwilę milczy, a potem pyta mnie, czy myślę, że pies szczekał w locie, czy może malał na horyzoncie w całkowitym psim milczeniu.

Comments

Post a Comment

Popular posts from this blog

Sąsiedzi: Projekt Jeżyce

jest pewien projekt, który chciałabym Wam pokazać. opowiada o wspólnocie i o byciu obcym. o sąsiedzkości. o momencie, w którym na przestrzeń wokół stołu zaczynamy mówić DOM a na ludzi mijanych w drodze do pracy-współmieszkańcy. wziął się stąd, że sama byłam przez jakiś czas tą 'nową' w nieznanym mi mieście. przez pół roku przyglądałam się obcej sobie i obcemu światu by przez 2 ostatnie tygodnie spoglądać przez obiektyw na innych' kosmitów'.  zbiór portretów osób, które skrzyknęłam na inicjatywnej facebookowej grupie jeżyckiej w mojej głowie funkcjonuje pod hasłem Sąsiedzi: Projekt Jeżyce i w takiej formie zaistnieje niedługo jako (mam nadzieję) spójna całość.

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września