Skip to main content

ortalion

gdyby ktoś malował tę pogodę, musiałby
wybrać szeroki pędzel, nanieść grubą warstwę
odbarwionej zieleni, srebra i błękitu;
na to biel, najważniejsza, bo białe są pióra,
pod które silny wiatr zagląda mądrym kaczkom,
robi sobie tam gniazdo tymczasowe jak fałdka
od palca wetkniętego w zimną kołdrę. popadało ―
mówi prababka sprytnie dobierając słowa
miękkie jak stare ogórki, rozpisane wokół
spółgłosek wargowych. nikt się nie odważy
kopać dziś piłki na dach, rozpościerać ramion,
zwłaszcza, że mówi się tutaj o małej dziewczynce,
ubranej w różowy ortalion z darów,
który na tle lasu pewnie wyglądał jak balon,
ale nikt nie podniósł głowy, by patrzeć jak znika

Comments

Post a Comment

Popular posts from this blog

Sąsiedzi: Projekt Jeżyce

jest pewien projekt, który chciałabym Wam pokazać. opowiada o wspólnocie i o byciu obcym. o sąsiedzkości. o momencie, w którym na przestrzeń wokół stołu zaczynamy mówić DOM a na ludzi mijanych w drodze do pracy-współmieszkańcy. wziął się stąd, że sama byłam przez jakiś czas tą 'nową' w nieznanym mi mieście. przez pół roku przyglądałam się obcej sobie i obcemu światu by przez 2 ostatnie tygodnie spoglądać przez obiektyw na innych' kosmitów'.  zbiór portretów osób, które skrzyknęłam na inicjatywnej facebookowej grupie jeżyckiej w mojej głowie funkcjonuje pod hasłem Sąsiedzi: Projekt Jeżyce i w takiej formie zaistnieje niedługo jako (mam nadzieję) spójna całość.

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września