live cams


nie musimy nigdzie jechać: są takie kamery,
których nikt nie przykrywa na noc ściereczką;
nasiąkają rosą, rejestrują świt i dziecko
zbierające białe talerze z kartonu by jutro
podać na nich glony i piach. lepiej się rozpakuj
i popłać rachunki ― liczy się dziś dla nas
nieprzerwany stream, milion klatek, z których wiemy
jak rusza się kwiat. tamten ślad na bawełnie
ten zajączek światła, to słońce przepuszczone
przez figurkę ze szkła, stoi między udami
jak białe jezioro. cały dzień nosisz kostium
― drugą warstwę skóry, co posypie się w ziemię
jak sparciała gumka, gdy w porze ciszy nocnej,
snu chudych koni, parowania kompotów
wylanych na beton, nieco mocniej potrę ci kark

Comments

  1. Ładnie piszesz, dodajesz ładne zdjęcia. Będę tu zaglądać!

    ReplyDelete

Post a Comment