ciuchy z miasta


po co komu ta ryba ułożona w piachu,
by przespała kilka nocy i ten biały kartonik
bez nazwiska w domofonie? są mikstury,
po których nie pachniesz, idziesz między drzewa
jakbyś był ze swoich. kradniesz z lasu i z dna jezior
wiedzę o tym, gdzie rosną rydze, gdzie jest gęsto
od tłustych linów, ale znacznie za późno: dziadek
już dawno nie notuje na marginesach gazet
dni, w których przyrasta księżyca więc wieziesz
worek ciuchów z miasta. twoja siostra
zgubi w nich dłonie i grube kolana, a nocą
pójdzie się witać z dzikami z letnich miotów
niosąc zbite jabłko jak fant tuż przy sercu

Comments