Skip to main content

pierwsze słowa




„Czy trzecia to już nad ranem, czy jeszcze noc? Moja babcia wstaje codziennie o czwartej  i to już jest nad ranem. Ja bardzo często kładę się o drugiej — i to jest noc. Ale czym w takim razie jest trzecia?ˮ

„Ja dziękuję, wróbel z betonem w nogach — no to sobie pofrunął.ˮ


„Twój Włóczykij po prostu wreszcie uznał, że musi zacząć podróżować sam.ˮ

„Ej, ale to wiesz: przy krzaku, tym większym? :D To ja Cię w ogóle już nie znajdę!ˮ 

„Ptak zakwilił o 3:50 więc jesteś już spóźniona.ˮ

„Czyli jesteś teraz typową babcią — przygłuchą i z watą. Dbaj o siebie tam, dobrze?ˮ




Comments

  1. zastanawiałam się kiedyś, kładąc się do łóżka o 5 nad ranem, czy to jeszcze dziś czy już jutro...

    ReplyDelete
  2. Wczoraj zadano mi pytanie: czy północ, czyli jednocześnie 24.00 i 00.00 to jest wczoraj czy dzisiaj. Doszłam do wniosku, że dzisiaj to musi być co najmniej sekunda po 00.00. Wszystkie pozostałe są umowne, każdy określa je wg siebie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. chyba nawet nie trzeba mi odpowiedzi, dobrze jest tak pogdybać, czasem

      Delete
  3. ptaki zakwitły o piątej ...

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem