Skip to main content

boazeria




na boazerii są zwierzęta. niedźwiedź o przerośniętym karku, sowa z władczym szponem, spłaszczony krokodyl, pięć łapek zająca w niezgrabnym skoku. ożywają, gdy nie patrzę. skrzypią sękami, otrzepują sierść z korników. poklatkowa animacja dziecięcego strachu. po uścisku sowy w białej skórze przedramienia zostają zadry od których krzywię twarz przez sen, od których zgrzytam zębami. lekarz zaleca aparat, ale spokojnie czekam na pomysły drwali i myśliwych. muszą mieć przecież w tej kwestii jakieś zdanie.

Comments

  1. zwierzęta. kolejny synchron.
    tylko po mojej głowie biega dziś żyrafa. wspomniałam o tym nawet u siebie kilka minut temu heh :] magic.

    ReplyDelete
    Replies
    1. zajrzałam, znalazłam żyrafę, jestem zaintrygowana. nie mniej niż "cyckami"!

      Delete
  2. Mam taką w przedpokoju, wiszą na niej dwa rogi jelenie jako symbol zdobyczy, triumfu. Tylko, że te rogi to znaleźne, nikt nikogo nie upolował. To bardziej podarunek natury. Ot co.

    ReplyDelete
    Replies
    1. pamiętam pewnego bażanta z przedpokoju, raczej się nie lubiliśmy, ale byłam za niska, żeby go dorwać i wyrzucić do śmieci.

      Delete
  3. Drzwi od szafy, stary parkiet, w dzieciństwie. Teraz nadal drzwi wszelakie, płytki w łazience, kod mchu na deskach stodoły. Jest ich mnóstwo. Są też ludzie.
    Na szczęście nie ma lęku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. a później odpryski farby i wzory na tapetach. z biegiem czasu zmieniają się strachy :)

      Delete
  4. Piżama w zwierzątka, które sprowadzały spokojny sen :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. a więc istnieją też te przyjazne :) to dobrze

      Delete
  5. Miałam poduszkę w łabędzie, bałam się na niej spać... To głupie, wiem. Dziś patrzę na nią z sentymentem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. wcale ci się nie dziwię! istnieje ktoś, kto nie boi się łabędzi? :) gdybym miała jakiegoś na poduszce, spałby dziobem w dół

      Delete
  6. mój strach żył za wersalką, zza której raz wylazła czarna łapa.
    apart nie pomógł. nic a nic.

    ReplyDelete
    Replies
    1. czarna łapa bez właściciela? pewnie to ta łapa, która zawłaszcza sobie wszystkie upuszczone za wersalkę rzeczy, których nie sposób odzyskać

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem