Skip to main content

brus, lutomiersk i jesienny ogon








na wycieczce było tak, jak powinno być na wycieczce.
był plecak i deszczowa kurtka i batonik kupiony na drogę.
był pan, który groził, że nas aresztuje i straszny ścisk w podmiejskim tramwaju.
w powietrzu dymy z ogrodów, pierwsze jesienne mgły, pola odbarwione w graficznym programie
o  co najmniej 2 stopnie.
na powitanie wyszedł pies z kołtunem na ogonie i śpiochem w oku.
trochę na nas padało i bardzo marzły nam stopy,
ale tak właśnie wyglądają pierwsze jesienne wycieczki,
z których wraca się w koce, herbaty i zapach domu.

Comments

  1. Miło pogapić się na twoje fotografie, świetne!

    ReplyDelete
    Replies
    1. zaleca się zatem częste wpadanie na gapienie się!

      Delete
  2. Replies
    1. mam słabą pamięć i gdyby nie zdjęcia, zapomniałabym na pewno, że rzeczywiście, pięknie było

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem