Skip to main content

dom pod brzuchem

kimkolwiek jesteś, zbuduję ci dom
pod ciepłym i szorstkim brzuchem konia,
kiedykolwiek przyjdziesz, zbiorę jasny piach
i wetrę go w twoje ramiona.
nikt cię tu nie znajdzie gdy przycichnie zapach
piegów, tych zasianych gdzieś pod koniec lata;
między dłoń i piersi wtrąci nam się trzmiel
zbyt cicho, by ktoś go przyłapał

Comments

  1. Replies
    1. ja trochę nie wiem, brzmi mi pretensjonalnie, ale widocznie tak musi. woda, wiatr, las, końska sierść, proste historie, tak trzeba o nich pisać, by nic nie przyćmić

      Delete
  2. napisałam Ci koment i nie ma? I czemuż to>

    ReplyDelete
    Replies
    1. jak kliknę, to się pojawia. moderację włączyłam :)

      Delete
    2. dobrze się tutaj pisze i śpi, więc kolejny wiersz trochę mi się przyśnił

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

Sąsiedzi: Projekt Jeżyce

jest pewien projekt, który chciałabym Wam pokazać. opowiada o wspólnocie i o byciu obcym. o sąsiedzkości. o momencie, w którym na przestrzeń wokół stołu zaczynamy mówić DOM a na ludzi mijanych w drodze do pracy-współmieszkańcy. wziął się stąd, że sama byłam przez jakiś czas tą 'nową' w nieznanym mi mieście. przez pół roku przyglądałam się obcej sobie i obcemu światu by przez 2 ostatnie tygodnie spoglądać przez obiektyw na innych' kosmitów'.  zbiór portretów osób, które skrzyknęłam na inicjatywnej facebookowej grupie jeżyckiej w mojej głowie funkcjonuje pod hasłem Sąsiedzi: Projekt Jeżyce i w takiej formie zaistnieje niedługo jako (mam nadzieję) spójna całość.

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września