Skip to main content

zachrystia

z chłodu bramy jak z wnętrza ciemnej muszli
wyszedł człowiek niosąc zapach kadzidła
w ściegach starej flaneli a w dłoni foliówkę
― nie wiadomo co kupił i na czyje zlecenie.
może na zachrystii poszły wszystkie żarówki
(nie pierwszy raz, tak się zdarza w miejscach przejścia)
a tych zwykłych, w kształcie gruszek, z grubym gwintem
nie sprzedają już wszędzie. może to jednak sezon
na trupie porzeczki, na czereśnie z robakiem
w co trzecim owocu. może za kościołem
rowy obrosły w kwaśny szczaw na zupę,
nikt nie pilnował suki a ta poszła w noc,
by wrócić z brzuchem rosnącym jak księżyc,
rozsypać się potem pod bożym okiem, w miejscu,
w którym czasem ktoś stawia koszyczek z dzieckiem,
obficie, bo to był dobry rok,
ale znów bez przesady, każdy nadmiar jest grzechem.

gdyby nie rudy pysk, co wygryzł dziurę w folii,
wyglądałyby jak kilo ziemniaków

Comments

Popular posts from this blog

Sąsiedzi: Projekt Jeżyce

jest pewien projekt, który chciałabym Wam pokazać. opowiada o wspólnocie i o byciu obcym. o sąsiedzkości. o momencie, w którym na przestrzeń wokół stołu zaczynamy mówić DOM a na ludzi mijanych w drodze do pracy-współmieszkańcy. wziął się stąd, że sama byłam przez jakiś czas tą 'nową' w nieznanym mi mieście. przez pół roku przyglądałam się obcej sobie i obcemu światu by przez 2 ostatnie tygodnie spoglądać przez obiektyw na innych' kosmitów'.  zbiór portretów osób, które skrzyknęłam na inicjatywnej facebookowej grupie jeżyckiej w mojej głowie funkcjonuje pod hasłem Sąsiedzi: Projekt Jeżyce i w takiej formie zaistnieje niedługo jako (mam nadzieję) spójna całość.

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września