Skip to main content

opadają mi liście z drzew












miałam milion gwiazd na ścianach, suficie i ciele
mieszkałam w namiocie jak szczęśliwy nomada
niech mnie ktoś znienawidzi
krzyczę dziś w czarną przestrzeń podwórka
ale w odpowiedzi 
szczeka tylko pojedynczy pies

Comments

  1. zamknięci w swoich klatkach nie słyszą
    świat stał się bliski i daleki
    nie szukaj człowieka znajdź ciche miejsce
    i rozmawiaj z echem

    ReplyDelete
    Replies
    1. to najlepsza rada na ostatnie dni. echo zawsze odpowiada tym samym, może wreszcie siebie usłyszę.

      Delete
  2. zawsze chciałam mieć takie podwórko.

    ReplyDelete
    Replies
    1. mam kilka podwórek, każde inne. to konkretne stwarza dużo żab, jaskółek i pretekstów do gry w badmintona.

      Delete
  3. Jaka maciupeńka żabka! *____*

    ReplyDelete
    Replies
    1. też mam słabość! ale nie całowałam :)

      Delete
  4. "czy ja jestem robak czy ty jesteś wiśnia
    czy ty jesteś owo czy ja jestem wiśnia
    czy ja jestem lampa czy ty wiekuista"

    ReplyDelete
    Replies
    1. "bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo kto jesteśmy napisać"

      Delete
  5. może jest pragnienie znów wyruszyć i wchłonąć gwiazdy

    ReplyDelete
    Replies
    1. jest niedefiniowalna masa migotliwych punktów przed oczami. nic szczególnie ostrego. kilka przeczuć.

      Delete
  6. Rzeczywiście za ogrodzeniem świat wydaje się ostrzejszy

    ReplyDelete
  7. fajnie tam masz i jabłoń i żaby...

    ReplyDelete
    Replies
    1. i niespodziewane krety. tylko że mnie tam teraz nie ma, od dawna.

      Delete
  8. Atmosfera tych zdjęć przywodzi mi namyśl porę deszczów zenitalnych w jakimś równikowym kraju zamieszkanym przez swojskie jabłonie i krety.

    ReplyDelete
    Replies
    1. bo kiedyś ulewy były "bardziej" i można było się poczuć, że nagle znaleźliśmy się w innej klimatycznej strefie, która planuje zostać na dłużej.

      Delete
  9. ale że udało ci się tą żabkę uchwycić na zdjęciu, mi zawsze uciekały zanim zdążyłam pomyśleć o fotografii...
    a do twojego komentarza - to swoją drogą zastanawiające, że ludzi gubią rzeczy, gdy ich najbardziej potrzebują - rękawiczki w zimowej zawiei, parasole na moment przed ulewą...

    ReplyDelete
    Replies
    1. jakoś mnie lubią może :) łażę za żabami od dziecka.
      podobnie jest z kluczami, chusteczkami do nosa i futerałami na okulary

      Delete
  10. krzycz głośno
    dziś księżyc słucha.

    ReplyDelete
    Replies
    1. przez ten księżyc mam w sobie nieznośny nadmiar (światła? wody? ciała?)

      Delete
  11. Replies
    1. to wrzesień, ale pasuje pod ten marzec. trochę nie do rozpoznania, tylko jabłka nie leżą teraz pod stopami.

      Delete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem