Skip to main content

owocówki w kosmosie






ponoć wysłano w kosmos muszki owocowe
a u nas niedziela pachnie śmietaną trzydziestką
twoja kostka stopniuje fiolet, psują się jabłka,
koc zsuwa się z łóżka tylko z lewej strony.
pada jałowy deszcz, oszczędza się na wodzie,
widać jesień przyszła w filcowych pantoflach.

gdyby nie podbicia z twardej gumy
nikt by nie usłyszał jak szura 
spękaną, obłą piętą.

Comments

  1. W kosmos wysłano również niesporczaka zwanego inaczej wodnym misiem. Okazał się być odporny. Nie tylko na kosmos ale na wrzątek, zgniatanie i inne takie. Obejrzyj go sobie w necie a uśmiech na pewno zagości na Twojej twarzy. Jest prześmieszny.
    Jesień to nie tylko czerwone buki, gładkie kasztany czy hamaki z pajęczyn. Jesień to czas chowania się przed zimą i poprawiania humoru chociażby "śmietaną trzydziestką" (najlepiej z owocami). Jesień to nostalgia i tęsknota za czymś co się kończy. Jesień życia szura filcowymi pantoflami. Jest coraz bliżej ziemi. Tej, która nie rodzi.

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

siedlisko

przypomniałam sobie jaką konsystencję ma nocna leśna ciemność,
która wlewa się na piętro przez okna. a w oknach
jeszcze trzeszczą na ciemnym wietrze wyschnięte owady z lata
te neonowo zielone, które wraz z życiem tracą kolor, ale w zamian
zyskują wyjątkową kruchość

przybysz, lądowanie

to jeszcze nie sen, ale zbocze góry łagodne jak nadgarstek po wewnętrznej stronie -łasi się spodem liścia, idzie jabłoniami w chłodny, siny od brzegów pierwszy uścisk września





bójka

to tylko ślad po gorączce, a ja chciałabym
mieć wargę rozciętą w bójce, owocową krew,
choćby małą kropkę, co spada na chodnik
spowolniona upałem, wypluta pod buty i jest
jak skórka czereśni, tak samo blednie w czasie,
może wydziobie ją drozd, zapomni zaśpiewać
na deszcz, a może, między płytami chodnika (lub ziemi)
posieje się roślina, która nada się na napar
a ten zwali nas z nóg. ja chciałabym się bić
o chude kolana dziewczyny w levisach
skróconych u krawcowej (ładnie zawinęła), chciałabym,
ale robi się już ciemno i prawie nie można
odróżnić wrony od nieba, ciała od pnia drzewa. mogłabym
pościerać knykcie na korze, przepaść w dziupli,
kto by mi potem uwierzył w siniaki jeśli te
tak łatwo pomylić z cieniem