Skip to main content

Posts

Featured

latarka

prowadzę to światło do chropowatych miejsc: kółeczko z obwódką, test na dygot dłoni i szkiełko popsute w dziecięcej zabawie. gdybyśmy tu przyszły w porze wielkich deszczy, twój but ugrzązłby w błocie, a rana na pięcie podbiegłaby pianą jak prawy brzeg rzeki. pakuję się w kuchni, upycham do kieszeni skórki chleba na drogę, najlepsze pocztówki i zdjęcia, na których wyszłaś jak nie ty. to wszystko się zaczęło już wczoraj i rosło w kątach ust, jak ślina zbrylona w sześciany. dotykałaś masek bez spawaczy, bez zaćmień, żeby znaleźć szybkę na miarę własnych dłoni. czasami wystawiam się nocą na wiatr z durnymi królikami, które patrzą w bok. świta, i widać cię z profilu ― w zakręt zmarszczki wchodzi głodny komar. lato jakoś przycichło jakby ktoś je owinął w wilgotną ściereczkę. jeszcze trzymam tę latarkę jak flarę, lecz wkrótce nie będzie nas widać z daleka

Latest Posts

discovery channel

wszystko, co niepotrzebne

godzina niknięcia ścian

puls