Skip to main content

Posts

Featured

krew i mleko

w styczniu chodzili po domach. to, że w końcu przyjdą
wiedziałyśmy z mokrych ogłoszeń. akurat kończyły się nam
wszystkie ciasta ze świąt — ostatni sześcian sernika
rozkruszyłaś gołębiom, mówiąc: „oni szybciej stąd pójdą
jeśli nie damy im jeść” i tak też było, bo od jakiegoś czasu jest zawsze tak jak mówisz, rodzisz jabłka bez skórek i gorzkie rodzynki, lepisz siebie dłońmi całymi w oliwie a ja podsypuję ci mąkę pod piersi. powietrze jest żyłką i drży, każe osuwać mokrym grudom ziemi, łączy je
w dziwne osiedla a jego porą jest sierpień.
kiedy przyjdą za rok zamontować nam w domu
mały mosiężny zawór, którym pójdzie z dołu
słona woda z krwią — będziemy gotowe.
w szklance ze słoiczka po musztardzie
podamy im herbatę na niby: jasny i sypki piach

Latest Posts

bielmo

totakto

guma

roje muszek

salka

południe

zwiedzam białe pokoje

rybia ospa

rozmazany autoportret szarą akwarelą

ja i królik bez butów

córka

interstellar trip

mitologia

trzynasta

dyptyk o kocich chceniach

cooler

drogi dla wiatru

zmiana czasu